Większość pomocy naukowych to nieloty
Tymczasem to właśnie przemyślana, piękna prezentacja nauki
sprawia, że wiedzę łatwiej zapamiętujemy.
Kiwio dobrze to rozumie, sam jest ptakiem nielotem.
Większość pomocy naukowych to „nieloty”: skupiają się na przekazaniu wiedzy, a zapominają o formie. Patronem naszej misji jest kiwi, ptak nielot. Ma na imię Kiwio, a my chcemy go uskrzydlić.
Zanim karta trafi do pudełka, a plakat na ścianę, przechodzi przez szkice, wydruki próbne i prototypy. Tak powstają materiały Flience.



Każdy projekt zaczyna się od pytania: co dziecko ma zrozumieć i zapamiętać? Dopiero potem bierzemy ołówek.
Szkicujemy dużo i pokazujemy szkice dzieciom. Jeśli pomysł nie działa na kartce, kolor go nie uratuje.
Planety, pierwiastki, kontynenty i litery najpierw powstają na papierze, w wielu wariantach układu i proporcji.



Wybrany szkic rysujemy od nowa w wektorach, krzywa po krzywej. Dzięki temu ta sama ilustracja wygląda dobrze na fiszce A7 i na plakacie B1.
Wszystkie serie, od chemii przez mapy po języki, rysujemy według tych samych zasad: jedna paleta, jedna grubość konturu, jedna typografia. Dlatego pomoce z różnych dziedzin wyglądają u nas jak jedna rodzina.
Tu zapadają też decyzje o treści. Fakty sprawdzamy u osób, które znają dany temat, bo ładny rysunek z błędem to nadal błąd.



Drukujemy próbnie, porównujemy kolory w dziennym świetle i wybieramy papier, który wytrzyma setki małych rąk.
Wydruk próbny porównujemy z ekranem przy oknie, kartka obok kartki.
Gramaturę papieru sprawdzamy w praktyce: zginamy i tasujemy, aż wiadomo, który wytrzyma.



Makiety pudełek sklejamy ręcznie, żeby sprawdzić, czy wieczko dobrze schodzi i czy pudełko przeżyje tornister.
Pierwsza sklejka: nożyk, linijka, klej i dużo cierpliwości.
Wykrojnik przed cięciem: linie cięcia i bigowania na jednym arkuszu.



Gotowy zestaw kładziemy przed dziećmi. Jeśli sięgają po niego same, drukujemy. Jeśli nie, wracamy do szkiców.
Werdykt wydają kilkulatki: albo zostają przy kartach, albo wracają do zabawek.
Obserwujemy, po które karty dzieci sięgają same i przy czym zostają dłużej.
i dobrze.
Nazwa Flience powstała z dwóch angielskich słów: fly i science. Lot i nauka. Zlepiliśmy je, bo w jednym słowie chcieliśmy zmieścić to, o co nam chodzi: wiedzę podaną tak, żeby nie przygniatała.
Patronem naszej misji jest kiwi, ptak nielot. Ma na imię Kiwio i przypomina nam o pomocach naukowych, które też potrzebują uskrzydlenia. Flience, tam gdzie edukacja dostaje skrzydeł.